czwartek, 21 sierpnia 2014

Plaża i wioska Avonlea


Piąty dzień pobytu na Wyspie był znów bardzo intensywny. Każdego dnia dzieje się bardzo wiele. Dziś miałam okazję podziwiać zarówno wschód, jak i zachód słońca... Będąc na Wyspie Księcia Edwarda żyje się zdecydowanie bliżej natury. Jej piękno i potęga jest wszechobecna. Często napotykam tu widoki, które wyglądają jakby wyszły spod pędzla jakiegoś genialnego malarza... Przyszła mi więc myśl, że Bogu po stworzeniu świata pozostały resztki piękna, więc postanowił uczynić jedno miejsce na świecie piękniejszym od wszystkich innych i swym Boskim palcem wskazał na Wyspę Księcia Edwarda. Musiało tak być, bo tego piękna jest tu wręcz w nadmiarze... Co kilkaset metrów zatrzymujemy się, żeby zrobić zdjęcie. Wzajemnie przekrzykujemy się w samochodzie wskazując na nowo odkryte urokliwe miejsce, którego wcześniej nie zauważyliśmy :). Interesujące jest to, że w zależności od pory dnia, krajobraz drastycznie się zmienia. Rzadko można spotkać tak wielką dynamikę krajobrazu, co czyni Wyspę Księcia Edwarda jeszcze bardziej wyjątkową...

Wybraliśmy się dziś na plażę... Mamy taką jedną, o której nikt nie pisze w przewodnikach turystycznych :) :). Plaża głównie dla mieszkańców Wyspy Księcia Edwarda i dla tych, którzy wiedzą, która droga do niej prowadzi. Byliśmy na niej całkowicie sami!! :) :) Niesamowite uczucie...








Po południu wybraliśmy się znów na pocztę, z której pojechaliśmy do wioski Avonlea. Pospacerowaliśmy trochę, odwiedziliśmy kilka sklepów i zjedliśmy najlepsze kanadyjskie lody Cows ze sklepu Anne of Green Gables Chocolates. Sklep ten powinniśmy omijać szerokim łukiem, gdyż ma on w swoim asortymencie zdecydowanie zbyt wiele smakowitych rzeczy. Kto słyszał na przykład, żeby chipsy ziemniaczane oblewać czekoladą!! Coś takiego trzeba koniecznie spróbować! :)










































Z wioski Avonlea udaliśmy się do Kościoła, do którego uczęszczała Lucy Maud. Wówczas Kościół ten był Kościołem Prezbiteriańskim i w latach 1903–1906 jego pastorem był Wielebny Ewen Macdonald, późniejszy małżonek pisarki. Maud w tym samym czasie grała w Kościele na organach, które były jej darem dla Kościoła. Do teraz można zobaczyć je w jego wnętrzu. Jeden z kościelnych witraży poświęcony jest pamięci sławnej mieszkanki Cavendish. Trzeba mieć wielkie szczęście, aby zobaczyć wnętrze Kościoła, który swe drzwi otwiera tylko na niedzielne nabożeństwa i środowe próby chóru. 








W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na cmentarzu w Cavendish, gdzie pochowana została pisarka w kwietniu 1942r. Rok później dołączył do niej mąż. Blisko grobu Montgomery znajdują się mogiły dziadków ze strony matki (dziadkowie Macneill wychowali Maud w swoim domu w Cavendish) i przedwcześnie zmarłej matki pisarki Clary. Trudno nie myśleć w takim miejscu o tym, jak wyglądałoby życie sławnej pisarki, gdyby nie zmarła jej mama. 








Dzień zakończyliśmy na plaży w Cavendish spacerem ścieżką przy wydmach...







23 komentarze:

  1. Kochana niesamowicie opisujesz piękno Wyspy, zgadzam się w pełni, że to dzieło Boskiego Malarza <3
    zdjęcia są cudowne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Kamilko! Wyspa jest piekna, a moje slowa naprawde marne w porownaniu z tym pieknem... Takie piekno mozna tylko podziwiac. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak!! Wyspa czeka na Ciebie Kasiu. Juz Cie zapowiedzialam :))))))

      Usuń
  3. Aż się rozmarzyłam patrząc na te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyspa jest idealnym miejscem do marzen, wiec sie nie dziwie.... :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Wspaniały dzień, pełen wrażeń, bardzo piękne zdjęcia, które przybliżają urocze zakątki. Cudowna wyprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaje, ze ta wizyta jest najbardziej wyjatkowa i najpiekniejsza... :)

      Usuń
  5. Dzisiejszy wpis/album/wycieczkę/przygodę (sama nie wiem jak to nazwać) zostawiłam sobie na południową kawę :) Widoki są tak nieprawdopodobnie cudowne, że ma się wrażenie, jakby jakiś grafik mocno nad nimi pracował. Tym bardziej mnie cieszy, że udostępniasz takie skarby. Prawdopodobnie wiele nas w życiu by się nie dowiedziało, że taki raj istnieje naprawdę. Zdjęcie z grobem L.M.M. widniało na moim ekranie chwilę dłużej niż pozostałe. Oddałam taki cichy hołd i podziękowałam jej za emocje jakich mnie nauczyła. Bernadko, nasza przewodniczko, dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez zawsze czuje potrzebe wizyty na cmentarzu i modlitwy nad grobem pisarki. Tez dziekuje jej za ksiazki, ktore przywiodly mnie az tutaj, na Wyspe.
      Udostepnianie "skarbow" jest sama przyjemnoscia. Doskonale wiem, jak ucieszylabym sie majac okazje to wszystko zobaczyc wiele lat temu, kiedy sama marzylam o podrozy na Wyspe Ksiecia Edwarda.
      Pozdrawiam goraco!!

      Usuń
  6. Ta wyprawa pozostawi po sobie profesjonalny dokument dotyczący Avonlea w 2014 roku. Świetnie Ci Bernadko to wychodzi. Gratuluję, podziwiam i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Elu! Za cieple slowa i za to, ze znow mi towarzyszysz. Jestes juz "weteranka" duchowych podrozy na Wyspe :) Pozdrawiam goraco!

      Usuń
  7. Wyspa jest niezwykle piękna - bardzo podobają mi się wszechobecne kwiaty, a zabudowa urocz :) Życzę Wam, aby doba miała tam co najmniej 48 godzin :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Aniu... Bardzo chcialabym, aby doba miala co najmniej 50 h podczas tego pobytu... Robimy tyle rzeczy, ze faktycznie wydaje sie byc ciut dluzsza :) A moze to brak snu to powoduje? :) Pozdrawiam goraco!

      Usuń
  8. Och, jak zwykle przepiękne zdjęcia! Wyspa, ach! Podoba mi się wszystko, ale plaża i woda przyprawiają mnie o ciarki rozkoszy! Ujęłaś mnie, Bernadko, zdaniem o Boskiej inwencji twórczej...

    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za cieple slowa Magdo! Wspaniale, ze zdjecia pokazuja piekno Wyspy i ze sie nia wraz ze mna masz okazje zachwycac :))))) Mam nadzieje, ze kiedys uda Ci sie tu byc i zobaczyc te piekne zakatki na wlasne oczy. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Co do chipsów oblewanych czekoladą, to chyba jednak nie odważyłabym się spróbować...Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie, ALE w jednym sklepie byly pprobki i sie skusilismy. Byly naprawde dobre! :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Twoje zdjęcia wygrałyby w niejednym konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za mile slowa :) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. „Avonlea to taka piękna nazwa-brzmi jak muzyka”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj brzmi, brzmi... Najbardziej brzmi w sercu...

      Usuń
  12. I love seeing the Anne chocolate shop from the street. I can't wait to go there someday.

    OdpowiedzUsuń