środa, 30 lipca 2014

Przedwyjazdowe różności


Dostaje sporo odpowiedzi konkursowych, a w nich wiele interesujących sugestii i pomysłów. Między innymi zostałam poproszona o trochę praktycznych informacji na temat wyjazdu na Wyspę Księcia Edwarda, szczególnie w kontekście bazy noclegowej i cen. Już niedługo będę tam ponownie, więc obiecuję najświeższe dane z pierwszej ręki. :) 


Doszło też do mnie koreańskie wydanie „Ani z Zielonego Wzgórza” z cudownymi ilustracjami Kim Ji Hyucka. Ta niewielkich rozmiarów książeczka jest naprawdę zachwycająca! Ja natomiast stałam się fanką ilustratora, którego artystyczny geniusz nie ograniczył się rzecz jasna tylko i wyłącznie do Ani. Bez wątpienia koreańska Ania zasługuje na swoje miejsce w mojej kolekcji, a jeśli ktoś chciałby powiększyć i swoją kolekcję o to azjatyckie wydanie, to można je znaleźć na eBay. 










Zwycięzcy konkursu mogą się spodziewać, że jakiś drobiazg związany z koreańską Anią trafi i do nich :) :). Być może będzie to śliczny ołówek... Albo na przykład naklejki... Nic więcej nie powiem. :)


W pokoju gościnnym urządziłam sobie „kącik” poświęcony Ani z Zielonego Wzgórza. Nie jest to być może idealne miejsce, ale tylko to było dostępne.


Okazuje się, że nie jestem jedyną na świecie osobą, która ma taki kącik. 2 inne wielbicielki Ani pokazały mi swoje „wystawki”, a ja zastanawiam się, czy i Wy macie „kąciki” poświęcone Ani...

sobota, 26 lipca 2014

Contest!


In 3 weeks I am going to Prince Edward Island for the fourth time :) . Thanks to a wonderful person who decided that it is worth making somebody else’s dream come true, I will be staying in My Dream House this time around. I am beyond happy :) :) :).


One year ago before my third trip I decided to start this blog for my Polish friends who may never get a chance to visit Prince Edward Island despite being huge fans of Anne of Green Gables and Lucy Maud Montgomery. I consider myself extremely lucky to have been able to do that. On August 20th this blog will be celebrating its first Anniversary, so I decided to have a little contest to celebrate :) . There are a few questions to answer in order to be entered into a drawing of some very exciting prizes – whereas the exact prizes are going to be a surprise, I can share with you that the winners will have a chance to taste Anne of Green Gables Chocolates, drink Anne of Green Gables Tea, enjoy Anne’s favorite flowers and touch Prince Edward Island red sand. I am waiting for your answers until August 15th and I will announce the winners (5) on August 20th, when I am on Prince Edward Island :) and when this blog turns 1 :). 3 winners will be picked at random and 2 will be chosen by me. 

Questions:

1. How did you find this blog?
2. What do you like most about this blog?
3. What is missing in the blog? What are some other things you wish you could find here?

4. How old were you when you read "Anne of Green Gables" for the first time? How often do you reread it?
5. How has "Anne of Green Gables" affected your life?
6. A few words to me - suggestions and opinions on this blog are welcome!
7. A few words about yourself - name, age, gender, country of residence, etc.


Your answers can be e-mailed to info@choosinghope.org. The deadline is August 15, 2014. Good luck!




My Dream House

czwartek, 24 lipca 2014

Moje odpowiedzi

W ciągu 2 dni dostałam aż 10 zgłoszeń do konkursu! :) Bardzo dziękuję wszystkim, którzy uporali się już z pytaniami i przesłali swoje odpowiedzi. Dziękuję za interesującą lekturę, za zdjęcia i za opinie na temat blogu. Już czuję, że wybór 2 osób będzie niezwykle trudny, a to dopiero początek...

Wasze opinie i sugestie biorę sobie do serca i dziś zamieszczam swoje odpowiedzi na 2 pytania konkursowe. 



Kiedy zaczęła się moja przygoda z „Anią z Zielonego Wzgórza”? 

Pamiętam to bardzo dokładnie. Mój, o wiele starszy, kuzyn rozmawiał ze mną na temat książek. Był marynarzem, jak Kapitan Jim z „Wymarzonego domu Ani”. Właśnie wrócił do domu po 2 latach nieobecności i słysząc, że interesuję się literaturą, powiedział, że ma książkę, która z całą pewnością mi się spodoba. Kilka dni później dostałam od niego „Anię z Zielonego Wzgórza” i „Anię z Avonlea”. Miałam wtedy 7 lat i „Ania z Zielonego Wzgórza” stała się pierwszą samodzielnie przeczytaną przeze mnie powieścią. Często później mówiłam, że uczyłam się czytać na „Ani z Zielonego Wzgórza”, ale tak naprawdę uczyłam się miłości i szacunku do słowa pisanego. W ciągu wakacji zawsze czytałam ją ponownie – do teraz kojarzy mi się ona z truskawkami, czereśniami i świeżymi kiszonymi ogórkami, czyli smakami wakacyjnymi. :)

„Anię z Zielonego Wzgórza” przeczytałam około 10 razy, „Anię z Avonlea” oraz „Anię na uniwersytecie” pewnie 6 lub 7. Pozostałe tomy przeczytałam co najmniej 2 razy. Film z Megan Follows i Jonathanem Crombie oglądałam 4 razy, przy czym ostatniej części nie dokończyłam, gdyż niewiele miała ona wspólnego z serią o Ani. Jakiś czas temu doczytałam, dlaczego tak się stało i sądzę, że lepiej byłoby, gdyby nigdy jej nie nakręcono. Uważam, że Megan i Jon wspaniale zagrali Anię i Gilberta. Naprawdę trudno byłoby mi oglądać kogokolwiek innego w tych rolach.

Jak Ania wpłynęła na moje życie? 

Mogłabym tu napisać całą książkę! Przede wszystkim nauczyła mnie marzyć na wielką skalę. Zawsze, kiedy spełnia się moje kolejne marzenie, uśmiecham się, bowiem zdaję sobie sprawę z tego, że to właśnie dzięki Ani ośmieliłam się i nadal ośmielam się marzyć. Kilka z moich spełnionych marzeń większego kalibru to: podróż na Wyspę Księcia Edwarda, napisanie pracy magisterskiej na temat, o którym nikt w Polsce nie miał pojęcia, spotkanie z Patem Metheny, kupno własnego domu, podróż na Filipiny i spotkanie adoptowanej na odległość „córki”, poznanie Khaleda Hosseini oraz zamieszkanie w Moim Wymarzonym Domku (za 23 dni!). Na spełnienie czeka jeszcze marzenie o Machu Picchu i Nowej Zelandii, a także kilka mniejszych marzeń... 

Dzięki Ani nauczyłam się dostrzegać piękno przyrody, szum fal oceanu, kolory zmieniających się pór roku. Ania zaprosiła mnie do siebie, na przepiękną Wyspę Księcia Edwarda, którą zobaczyłam jej oczyma, pokochałam całym sercem i na którą wracam. Na którą wracamy...


Spełnione marzenie 2006r. - kartki ze scrapbooka:





Z pozostałych wizyt:











wtorek, 22 lipca 2014

Konkurs!

Nasz czwarty wyjazd na Wyspę Księcia Edwarda zbliża się wielkimi krokami, co wszystkich nas niezmiernie cieszy. Przy obiedzie rozmawiamy o tym, co będziemy robić na Wyspie i snujemy wiele pięknych planów. Powrót do rzeczywistości będzie wyjątkowo trudny... A może czas się zatrzyma?

Wymyśliłam kilka dni temu, że koniecznie muszę mieć prezent dla Mojego Wymarzonego Domku. Być może wydaje się to dziwne, ale bardzo mocno to czułam i wiedziałam, że musi to być cos polskiego. Po dłuższym zastanowieniu, które sprowadzało się do internetowych poszukiwań dostępnych w USA polskich rzeczy i odgrzebywania z pamięci, gdzie takowe rzeczy można spotkać, padło na kubki. Wczoraj pojechałam więc do sklepu, który od jakiegoś czasu miewa polską ceramikę z Bolesławca. Szybko znalazłam idealny kubek, ale tylko jeden! Ceramika rozłożona byla na kilku regałach i całe szczęście dokładnie je przejrzałam, bo za talerzami, ukryły się, czekając najwidoczniej na mnie, dodatkowe kubki. Było ich dokładnie 5, więc wzięłam wszystkie. Będzie mi miło, że w Moim Wymarzonym Domku pozostanie cos polskiego i mam wielką nadzieję, że w przyszłości dane mi będzie ponowne skorzystanie z tych kubków :) :). W przyszłym roku znów będzie na polu przed domem rzepak – koniecznie muszę zobaczyć te przepiękne żółte pola, które znam tylko ze zdjęć. 

No ale ten wpis miał być o konkursie, a ja znów o Wymarzonym Domku... :) :)

W związku z tym, że ten blog, który założyłam dla znajomych, a dzięki któremu poznałam kilka pokrewnych dusz i osób znających Józefa, będzie obchodził w sierpniu 1-sze urodziny i w związku z tym, że będę wówczas mieszkać (mój mąż poprawia mnie z uporem maniaka, kiedy mówię "live" i zmienia to słowo na "stay", ale ja wolę obstawać przy mojej wersji) w Moim Wymarzonym Domku, chciałabym swoją radością i szczęściem podzielić się również z wszystkimi, którzy towarzyszą mi w podróżach śladami Ani z Zielonego Wzgórza i Lucy Maud Montgomery. Zasady konkursu są proste. Należy odpowiedzieć na kilka pytań i przesłać te odpowiedzi na adres: info@choosinghope.org . Można dołączyć zdjęcie – będzie mi wówczas bardzo miło zobaczyć osoby, które odwiedzają mój blog :) ZARÓWNO ZDJĘCIA, JAK I ODPOWIEDZI NIE BĘDĄ NIGDZIE PUBLIKOWANE ANI UDOSTĘPNIANE. Odpowiedzi można przysyłać do 15 sierpnia, a wyniki zostaną ogłoszone 20 sierpnia. Co do nagród, to będą one niespodziankami, ale uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że Zwycięzcy będą mieli okazję spróbować czekoladek Ani z Zielonego Wzgórza, napić się herbatki Ani z Zielonego Wzgórza, nacieszyć swe oczy pamiątką z Wyspy, zasiać sobie kwiatki, które kochała Ania i dotknąć czerwonego piasku z Wyspy Księcia Edwarda... Zwycięzców będzie 5 – 3 wybranych losowo spośród wszystkich, którzy wezmą udział w konkursie oraz 2 osoby, których odpowiedzi mnie wyjatkowo ujmą. 

Pytania konkursowe:

1. Jak trafiłaś/trafiłeś na blog „Kierunek Avonlea"?
2. Co Ci się najbardziej podoba na tym blogu?
3. Czego brakuje na blogu? O czym chciałabyś/chciałbyś przeczytać?
4. Kiedy pierwszy raz przeczytałaś/przeczytałeś „Anię z Zielonego Wzgórza”? Jak często do niej wracasz?
5. Jak „Ania z Zielonego Wzgórza" wpłynęła na Twoje życie? 
6. Słów kilka do mnie – mile widziane sugestie i opinie na temat blogu.
7. Kilka słów o sobie – wiek, płeć, miejsce zamieszkania.


Odpowiedzi na te pytania można przesyłać do 15 sierpnia 2014r. na adres: info@choosinghope.org z tytułem „Konkurs”. Wśród osób, które zostawią komentarz pod tym wpisem, wylosuję 5, którym wyślę pocztówkę z Zielonego Wzgórza :). 

Życzę powodzenia i czekam na Wasze e-maile! Będzie mi również bardzo miło, jeśli wspomnicie o tym konkursie na Waszych blogach i na Facebooku. Już teraz dziękuję! 


piątek, 11 lipca 2014

Lemoniada Ani

Lato w pełni, więc dziś dla ochłody proponuję przepis na świetnie gaszącą pragnienie staroświecką lemoniadę. Przepis ten znalazłam w „Książce kucharskiej Ani z Zielonego Wzgórza”, której autorką jest wnuczka Lucy Maud Montgomery – Kate Macdonald. Nam bardzo ta lemoniada smakowała i nie było mowy o długim przechowywaniu syropu w lodówce...

PRODUKTY:

 1,5 filiżanki cukru (350 ml) 
1,5 filiżanki wody (350 ml) 
drobno starta skórka z 1 cytryny 
1,5 filiżanki soku z cytryn (350 ml) 
kostki lodu 
zimna woda 
plasterki cytryny 
świeże listki mięty (opcjonalnie)


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Cukier i wodę wymieszać w garnku ze startą skórką cytryny. Garnek postawić na ogniu i cały czas mieszając doprowadzić płyn do wrzenia.  Gotować 5 minut na wolnym ogniu. Zdjąć z ognia i odstawić aż płyn wystygnie. Po wystygnięciu dodać sok z cytryn. Tak przygotowany syrop wlać do słoika i dobrze zakręcić. Można przechowywać w lodówce przez około tydzień (książka podaje, że nawet 2-3 tygodnie). Przed podaniem lemoniady wrzucić do szklanek po 2 kostki lodu i nalać syropu do wysokości 1/4 szklanki. Dodać 3/4 szklanki zimnej wody i zamieszać. Do każdej szklanki dodać plasterek cytryny, można też udekorować listkiem mięty. Aby przygotować różową lemoniadę, do słoika z syropem trzeba dodać 1/2 filiżanki (ok. 120 ml) soku z granatów. 



Zdjęcia pochodzą z blogu www.simplysogood.com

Tak wygląda efekt końcowy, a jak smakuje – można się łatwo przekonać. :) Zdjęcia pochodzą z blogu Simply So Good i zamieszczam je za zgodą jego Autorki – Janet. Na jej blogu można zobaczyć kolejne etapy przygotowania lemoniady. Smacznego!

środa, 9 lipca 2014

O książkach i zapowiedź


Ostatnio zrobiłam trochę zakupów :). Koreańska Ania zachwyciła mnie tak bardzo, że już do mnie idzie jeden egzemplarz, który będzie egzotycznym dodatkiem do mojej kolekcji. Ile mam dokładnie Ań, tego niestety nie wiem. Mój mąż zadał mi kilka dni temu to pytanie, ale nie mogłam się doliczyć :) :). Niektóre wydania mam nawet w dwóch egzemplarzach, bo zawsze warto mieć coś w zanadrzu – na przykład na prezent :). W czerwcu doszlo do mnie całkiem ładne wydanie oprawione w zieloną skórę, w którym odkryłam oryginalne ilustracje autorstwa M. A. i W. A. J. Clausów pochodzące z pierwszego wydania z 1908r. Dotychczas myślałam, że poza pierwszym wydaniem i jego licznymi dodrukami, można te ilustracje zobaczyć tylko w oficjalnej jubileuszowej wersji książki. Ciekawostka... W połowie lat 20-tych ubiegłego stulecia ilustracje M. A. i W. A. J. Clausów zastąpiono bardziej „współczesnymi”, którymi autorką była Elizabeth R. Withington. Poniżej porównanie ilustracji z pierwszego wydania i późniejszych dodruków (dodruki z lat 30-tych i 40-tych nadal są uznawane za pierwsze wydania) – na górze ilustracje M. A. i W. A. J. Clausów, a pod nimi analogiczne ilustracje Elizabeth Withington.



Oglądając różne wydania „Ani” natknęłam się też na nową serię w twardej oprawie. Co kilka miesięcy wydawany jest nowy tom i w chwili obecnej na rynku dostępne są 3 pierwsze tomy. Można już zamawiać tom IV („Wymarzony dom Ani”), więc zanosi się na całą serię (z pominięciem jak do tej pory „Ani z Szumiących Topoli”). Tak wyglądają kolorowe okładki tej nowej serii, która niestety nie jest ilustrowana:



Uważny i zorientowany w temacie obserwator zauważy, że jedna z tych wycinanek zawiera błąd... 

W ubiegły weekend miałam ambitne plany odwiedzenia miejsc związanych z Lucy Maud Montgomery w Ontario, ale przesunęliśmy ten wyjazd na inny miesiąc. W zamian trafiliśmy do Quebec City i okazało się, że niełatwo jest zmieniać plany i uciekać od tematyki związanej w jakiś sposób z Anią :). Oto, co zauważyliśmy po przekroczeniu granicy:



Do wyjazdu pozostało nam 37 długich dni... Chyba jeszcze nigdy na nic tak bardzo nie czekałam. W międzyczasie oddaję się korespondencji z Andy'm i planowaniu wyjazdu. Być może jakoś dotrwam do 16 sierpnia, kiedy to zamieszkam w swoim Wymarzonym Domku :) :). Kilka tygodni temu pewna osoba poprosiła, bym dzieliła się swoim szczęściem będąc na Wyspie Księcia Edwarda. Wiem, że miała na myśli ten blog, ale pomyślałam, że mogę podzielić się swoim szczęściem i w inny sposób :). Już za kilka dni ogłoszę więc konkurs, w którym można będzie wygrać bardzo wyjątkowe nagrody... Będzie się liczył refleks, więc warto sprawdzać każdego dnia... Wyniki ogłoszę podczas mojego pobytu na Wyspie Księcia Edwarda.