wtorek, 2 września 2014

Latarnia kapitana Jima na bis

Powrócę dziś na moment to „Wymarzonego domu Ani” i latarni kapitana Jima. W tym roku po raz pierwszy odwiedziłam tę latarnię, która stoi samotnie na Przylądku Tryon (Cape Tryon), w bliskim sąsiedztwie Park Corner i French River oraz Springbrook. Najprawdopodobniej w Springbrook Montgomery umiejscowiła Wymarzony Dom Ani, w Springbrook znajduje się i Mój Wymarzony Domek. Do Cape Tryon mieliśmy samochodem około 6 km, ale gdyby iść brzegiem byłoby o wiele krócej. Niesamowite było mieszkać w miejscu opisywanym w książce!
    


Wracając jednak do kapitana Jima i jego latarni... Nie byłam zadowolona ze zdjęć, które zrobiłam tego pochmurnego dnia na Przylądku Tryon. Bardzo chciałam powrócić w słonecznym dniu, ale się tym razem nie udało. Zaprzyjaźniony ze mną fotograf, Stephen DesRoches, miał w ubiegłym tygodniu okazję sfotografować ten przepiękny skrawek Wyspy Księcia Edwarda z lotu ptaka i zgodził się, abym zamieściła zdjęcia jego autorstwa na blogu (za co jestem mu ogromnie wdzięczna).

www.stephendesroches.com
www.stephendesroches.com

Poza zdjęciami z lotu ptaka Stephen pozwolił mi również na wykorzystanie swoich wcześniejszych zdjęć, które ukazują latarnię w różnych porach roku.


www.stephendesroches.com
www.stephendesroches.com
www.stephendesroches.com
www.stephendesroches.com

Cała ta niezwykle malownicza okolica  (ponad 160 hektarów) należy do będącego pod ochroną tzw. „Wybrzeża Lucy Maud Montgomery”, co gwarantuje, że krajobraz widziany przez turystów jest zbliżony do tego, który przed stu laty podziwiała autorka „Ani z Zielonego Wzgórza”. Oglądając poniższy filmik można przekonać się, jak piękny jest to teren (na filmiku widać latarnię kapitana Jima oraz latarnię New London, którą widzieliśmy z okna sypialni Mojego Wymarzonego Domku): 


Kapitan Jim był postacią fikcyjną, wzorowaną na wcześniejszej publikacji pisarki pt. „Księga życia kapitana Jessy'ego”. Wiele z historii opowiadanych przez kapitana usłyszała Maud od dziadka Macneill w domu w Cavendish.

Pierwszym latarnikiem obsługującym latarnię na Przylądku Tryon był kapitan William Bell. Niewykluczone, że mógł on posłużyć za pierwowzór jednego z najbardziej sympatycznych i wzruszających bohaterów „Wymarzonego domu Ani”. Z kapitanem Jimem łączyło go samotne życie w latarni (o wiele lat przeżył on swoją żonę i dzieci), podeszły wiek, śmierć w latarni i tragedie, jakie go spotkały...

Zarówno kapitan Bell, jak i Lucy Maud Montgomery nigdy nie mieli okazji zobaczyć latarni, którą dziś zaprezentowałam na blogu. Latarnia ta została zbudowana zaledwie 52 lata temu. A tak wyglądała jej poprzedniczka:


***
Wróciliśmy z Wyspy zaledwie 9 dni temu, ale wszyscy już za nią bardzo tęsknimy. Umilamy sobie czas wspomnieniami, a niekiedy idziemy na całość i urządzamy sobie podwieczorek w stylu Zielone Wzgórze :) Tak było w ubiegłą sobotę :).



25 komentarzy:

  1. Piękne miejsce i dla mnie zupełnie wyjątkowe! Dziękuję za ten wpis, znów pełen ciekawostek, o których nigdy bym się nie dowiedziała, nie czytając Twojego fascynującego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj podobaloby Ci sie tam! Twoje klimaty Inez :)

      Usuń
  2. Wspaniałe zdjęcia, podziękuj fotografowi w naszym imieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie! Juz podziekowalam :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Polecam stronę:http://peiheritagebuildings.blogspot.com , autor dokumentuje na swoim blogu dziedzictwo architektoniczne Wyspy, nawiązuje do historii budynków i ukazuje ich obecny stopień użytkowania. Pisał także o latarni "kapitana Jima" :) http://peiheritagebuildings.blogspot.com/2012/07/cape-tryon-lighthouse.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za link Kasiu! Ja spotkalam sie z rokiem 1962 r., a w Twoim zrodle jest rok 1967. W Twoim zrodle tez jest rok 1909 jako rok publikacji "Wymarzonego domu Ani", a w rzeczywistosci byl to rok 1917. Piekna byla kiedys ta latarnia, ale chyba wiekszy sentyment mam do tej wspolczesnej. A Ty?

      Usuń
    2. Masz racje, nie zwrocilam na to uwagi wczesniej. Mi tez bardziej podoba sie wspolczesna :-)

      Usuń
  4. Zachwycające! Tęsknię do tego miejsca straszliwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze pazdziernik na Wyspie Ewuniu? :) Co bys na to powiedziala? Wyobrazasz sobie te kolory jesieni??

      Usuń
    2. "- (...) Jak to cudownie żyć na świecie, na którym są październiki. To byłoby straszne, gdybyśmy prosto z września przeskakiwali do listopada, prawda? Spójrz tylko na te klonowe liście. Nie czujesz rozkosznego dreszczu? Bo ja to nawet kilka na raz. Przystroję sobie nimi pokój."

      *Źródło wiadome, s. 145. Pozdrawiam, Mariola

      Usuń
    3. Tak, tak! Pazdziernik jest cudownym miesiacem, ktory moze stac sie cudowniejszy jedynie wtedy, kiedy bedzie sie na Wyspie! :)

      Usuń
  5. :) To niewiarygodne, że fantazja książki przeplata się z rzeczywistością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niewiarygodne! Do teraz nie moge w to uwierzyc, ze to sie dzieje naprawde. Dziekuje za wierne towarzystwo :)

      Usuń
  6. Ależ jest to piękne miejsce. Może jedno z najpiękniejszych.. Nigdy nie byłam na Wyspie, ale tęsknię za nią razem z Wami. Nie wiem jak to zrobiłaś Bernadko, ale codziennie wracam myślami do miejsc, przez które przeprowadziłaś nas w ostatnich dniach. Zamykam oczy, by łatwiej byłoby mi ulecieć wysoko aż po samo niebo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tesknimy wspolnie i wspolnie czekamy na kolejny raz... A w miedzyczasie pozostaja nam marzenia.

      Usuń
  7. Jak tam pięknie jest zimą! Moment, a tam kiedyś NIE jest pięknie? :D

    O, podwieczorek w stylu Ani! Można wpaść na następny? ;)

    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepieknie w kazdej porze roku!

      Oczywiscie, ze mozesz wpasc na kolejny podwieczorek Magdo :) Zapraszam! Mysle, ze w ten weekend znow pojdziemy na calosc :) :) Pozdrawiam Cie goraco!

      Usuń
  8. Przepiękne zdjęcia!
    Moim wielkim marzeniem jest odwiedzić Wyspę. Na razie to niemożliwe, ale kto wie, może kiedyś się uda...
    Ania- wielbicielka Ani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby sie udalo! Pozdrawiam goraco Wielbicielke Ani :)

      Usuń
  9. Dziękuję za zdjęcia, opisy i klimat. Bardzo długo szukałam na mapach miejscowości Glen St. Mary na Wyspie Księcia Edwarda. Oczywiście bezskutecznie, bo jak się okazuje, jej pierwowzorem jest Springbrook.
    Nurtuje mnie jednak jedna watpliwość. Otóż Ania przenoszac się z Avonlea do Czterech Wiatrów ubolewała wraz z Dianą nad odległościa, która będzie je teraz dzieclić. Wg ksiązki miało to byc 60 mil. Przez to Ania miala odwiedzać Zielone Wzgórze zaledwie raz na 2 lata. Z mapy wynika, że Springbrook jest znacznie bliżej, bo zalewdie 15 km (a nie mil), więc odległość tę można pokonać spokojnie na piechotę.
    No i jeszcze jedna wątpliwość - jeżli Przystań Czterech Wiatrów i Wymarzony Dom miałyby znajdować się w Springbrook, to trochę daleko stamtąd jednak do latarni - około 5 km - połowa tego co do Avonlea ;)
    No i która miejscowość jest pierwowzorem Glen? Bazując na rozmowie Ani z Gilbertem, który relacjonuje jak wygląda Wymarzony Dom mamy takie informacje - domek znajduje się w połowie drogi pomiędzy Glen a Czterema Wiatrami. Przed domkiem widok na cały stary port (okna wychodzą na zachód). Tuż obok ciągną się wydmy piaszczyste obryzgiwane pianą.
    Bardzo mnie to nurtuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za zdjęcia, opisy i klimat. Bardzo długo szukałam na mapach miejscowości Glen St. Mary na Wyspie Księcia Edwarda. Oczywiście bezskutecznie, bo jak się okazuje, jej pierwowzorem jest Springbrook.
    Nurtuje mnie jednak jedna watpliwość. Otóż Ania przenoszac się z Avonlea do Czterech Wiatrów ubolewała wraz z Dianą nad odległościa, która będzie je teraz dzieclić. Wg ksiązki miało to byc 60 mil. Przez to Ania miala odwiedzać Zielone Wzgórze zaledwie raz na 2 lata. Z mapy wynika, że Springbrook jest znacznie bliżej, bo zalewdie 15 km (a nie mil), więc odległość tę można pokonać spokojnie na piechotę.
    No i jeszcze jedna wątpliwość - jeżli Przystań Czterech Wiatrów i Wymarzony Dom miałyby znajdować się w Springbrook, to trochę daleko stamtąd jednak do latarni - około 5 km - połowa tego co do Avonlea ;)
    No i która miejscowość jest pierwowzorem Glen? Bazując na rozmowie Ani z Gilbertem, który relacjonuje jak wygląda Wymarzony Dom mamy takie informacje - domek znajduje się w połowie drogi pomiędzy Glen a Czterema Wiatrami. Przed domkiem widok na cały stary port (okna wychodzą na zachód). Tuż obok ciągną się wydmy piaszczyste obryzgiwane pianą.
    Bardzo mnie to nurtuje.
    Pozdrawiam,
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam serdecznie i dziekuje za komentarz oraz zawarte w nim pytania. Wlasnie dlatego, ze z ksiazki wynikala wieksza odleglosc miedzy Avonlea a Glen, nie sadzilam na poczatku, ze tereny Park Corner/French River/Springbrook maja jakiekolwiek znaczenie (poza znaczeniem w samym zyciu LMM). Mysle, ze autorka chciala wyslac Anie i Gilberta dalej, aby moc skupiac sie na nowych postaciach i nowym zyciu - gdyby faktycznie Glen bylo tak blisko, to faktycznie Diana nie musialaby tak ubolewac. Wiemy jednak z Dziennikow LMM, ze podroz do Park Corner, ktore lezy 30 minut od Cavendish odbywala 2 razy w roku (pozniej nawet rzadziej). W swoich opisach opieralam sie na mapie, ktora mozna znalezc tutaj:

    http://home.clara.net/hendricks/kindreds/fourwinds.html

    W ksiazkach LMM nie ma dokladnego odzwierciedlenia topografii wspomnianego rejonu Wyspy Ksiecia Edwarda. Jednak mozna dopatrzyc sie podobienstw. Cztery Wiatry to French River (nie Sprigbrook, jak sugeruje mapa z linku powyzej. Moja znajoma z Wyspy znalazla miejsce, w ktorym LMM umiescila Wymarzony Dom Ani. Miejsce to znajduje sie okolo 1,5 h od latarni morskiej. Wielu badaczy przyjelo, ze Latarnia Cape Tryon byla pierwowzorem latarni Kapitana Jima. Rowniez ja sie tym sugerowalam. Opis z ksiazki wydawal sie zgadzac z wygladem tego przyladka. Odleglosc z Wymarzonego Domu Ani do tej latarni to okolo 2,5 km. Kilka miesiecy temu dowiedzialam sie jednak, ze jest to bledne zalozenie i ze Montgomery miala jednak na mysli latarnie French River - te, ktora widze z okien mojego Wymarzonego Domku w Springbrook. Pisalam w tej sprawie do Mary Beth Cavert i oto wytlumaczenie, ktore mi przyslala (moje pytanie dotyczylo informacji odnosnie latarni French River):

    "Right, good question. Carolyn has always considered Tryon the model because Betsy Epperly told us years ago that she thought it was. However, LMM does mention the French River as the location she had in mind. I think Carolyn and Betsy lean toward Tryon because LMM or her community would have known the Tryon keeper and the design of the original house may have been more likely as a model. So, for the development of the Captain Jim character, that would work. But the location is not Tryon, I just came across that quote a couple weeks ago looking for something else, either in her journal or her letters."

    Pozdrawiam serdecznie!



    OdpowiedzUsuń
  12. Bernatko ! Ze wzruszeniem wracam do twoich archiwum , kapitan Jim to taka sympatyczna postać , zresztą panna Kornelia również jest bardzo sympatyczną postacią itd... Tak że miałem dziś przyjemne południe czytając twój blog .Dobrze że powstała replika starej latarni jaka była by strata gdyby jej zabrakło , to takie powiązanie z Kapitanem Jimem m ,można poznać atmosferę jego samotoki ,taką piękną przyszłość wróżył dwóm wspaniałym kobietom Ani i Ewie , zmarł pięknie , tak jakby wypełnił swoją wartę czytając swoją historię do istniej strony i poszedł w ślad za swoją ukochaną .

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie czyta sie Twoje wpisy Bernadetko i cudownie,ze sa na swiecie milosnicy Ani.
    Pozdrawiam Wszystkich
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie :))) - teraz śledzę kolejny raz losy Ani i Gilberta, oraz ich pierwszą małżeńską podróż (Anne's House of Dreams). Najpierw bryczką powożoną przez Paula Irvinga na stację by zdążyć na pociąg do Carmody, potem wieczorny pociąg do Glen St. Mary, i ostatni kolejny odcinek - bryczką doktora Davida Blythe'a ze stacji Glen St. Mary do domku w Four Winds.
    "She was gone--Green Gables was her home no more..."
    Pozdrawiam serdecznie - Ania W.

    OdpowiedzUsuń