piątek, 5 września 2014

Kolekcjonerka :)

Dziś mam dylemat, co opisać. Mam co najmniej trzy tematy i trudno zdecydować, od którego zacząć... Chyba więc zacznę od tematu w tej chwili mi najbliższego, czyli od tego, jak  w ostatnich dniach powiększyła się moja kolekcja :).

Pytanie „Kolekcjonować czy nie” nawiedzało mnie przynajmniej kilka razy dziennie od przedostatniej wizyty. Każdy pobyt na Wyspie sprawiał, że coraz bardziej czułam, iż powinnam. W ubiegłym roku zapragnęłam „starą” Anię i ją dostałam. Jednak po kilku dniach się rozmyśliłam i, chociaż sprzedawca proponował lepszą cenę, odesłałam ją z postanowieniem, że kolekcjonowanie jednak nie jest dla mnie. W międzyczasie dostałam pierwsze wydanie „Ani z Avonlea” kupione jako druga pozycja do mojej kolekcji pierwszych wydań. Po odesłaniu pierwszego tomu została mi „Ania z Avonlea” i prawie się i z nią pożegnałam, kiedy znów poczułam to coś... Najpierw był to cichy głosik, który przyszedł po przyjacielsku i szepnął, żebym się jej nie pozbywała. Ten cichy szept stał się natrętnym wrzaskiem po powrocie z Wyspy... Nie mogłam go zignorować. Weszłam na eBay i znalazłam pierwszą edycję „Wymarzonego Domu Ani”! W pięknej fioletowej okładce!! W bardzo dobrym stanie!!! I za kwotę, którą mój kochający mąż mógł wydać na prezent z okazji naszej zbliżającej się rocznicy ślubu!!!! :) „Wymarzony Dom Ani” został zakupiony  20 minut po wystawieniu go przez sprzedającego. A żeby nie było mu smutno, to ten sam sprzedający wystawił też pierwszą edycję „Doliny Tęczy”, więc nie wypadało ich rozdzielać i kupiłam obydwie książki. Sprzedawcą okazała się być przemiła pani z Maryland, oczywiście kolekcjonerka, która rozpoznała pokrewną duszę i zapytała, czy nie powinny te 2 tomy pojechać do mnie wraz z całą serią „Emilki”, która też została wystawiona na aukcji. Oczywiście spodobał mi się ten pomysł, więc odpowiedziałam, że bardzo chętnie, ale nie za cenę, która jest na eBay'u. Po kilku przemiłych mailach Sue zgodziła się sprzedać serię o $100 taniej. Tym samym mój wspomniany powyżej kochający mąż kupił mi świąteczny prezent. :) :) W poniedziałek przyszła przesyłka z Maryland i szybko zrobiłam kilka zdjęć, żeby mieć co oglądać do rocznicy i do Świąt.








A skoro udało mi się przekonać jednego sprzedawcę do obniżenia ceny, to spróbowałam jeszcze raz szczęścia i skontaktowałam się z księgarnią, która miała „Anię na uniwersytecie”, od dłuższego czasu będącą w moich obserwowanych aukcjach. Poprosiłam o dodatkowe zdjęcia i zapytałam, czy byłaby szansa na 25% zniżki (wspomniałam jednocześnie o blogu). Właściciel spod Bostonu odpisał, że był kiedyś w Krakowie i nie rozumie, dlaczego wszyscy zamiast jeździć do Pragi, nie jeżdżą do Krakowa, po czym stwierdził, że woli oddać książkę ze zniżką kolekcjonerce niż za pełną cenę komuś, dla kogo nie będzie ona miała takiego znaczenia. On sam jest pasjonatem i ma antykwariat, gdyż kocha książki. Chcąc nie chcąc stałam się więc kolekcjonerką i zauważyłam, że książki mogą mieć ceny „przyjazne dla kolekcjonerów”. :)




A że szczęście chodzi parami, to wypadało spróbować ponownie. Dziś wklepałam na Allegro „Ania z Wyspy” (nie mylić z wydaniami pod tytułem „Ania na uniwersytecie” chociaż chodzi o tę samą książkę). Pół godziny później zakupiłam egzemplarz w całkiem dobrej kondycji z 1930 r.! :) :) :) Miałam przeogromne szczęście. Doczytałam na forum Wielbicieli Lucy Maud Montgomery, że ta niezmiernie rzadko spotykana książka poszła w 2007r. na Allegro za 410 zł! Mnie udało się ją dostać za 40 zł! :) :) 


Wszystkim kolekcjonerom Ani w wersji angielskiej polecam stronę:

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziekuje Aniu! Tez lubie sobie poogladac ja na zdjeciach, a wkrotce znajdzie sie na poleczce z innymi Aniami, biografiami Maud itd. :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. No cóż, kolekcje mają to do siebie, że lubią się powiększać. Muszę przyznać, że dotychczasowy stosik zebranych egzemplarzy prezentuje się imponująco, a to dopiero początek. Pasja to pasja i nie ma "zmiłuj się". Szykuj zatem Bernadko pokój wystawowy, który pomieści "owoce" Twojej miłości do Wyspy Księcia Edwarda z wszystkimi jej konsekwencjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze zbyt duzo sie nie powiekszy, bo nie mam wygorowanych ambicji w tym temacie :) Ale faktycznie zaczyna troche brakowac miejsca i nie mam pomyslu, jak ladnie zaprezentowac moja kolekcje...

      Usuń
  3. O, wspaniała kolekcja!! Po cichu sobie marzę o podobnej, a póki co podziwiam Twoją :) Naprawdę wspaniała! Bernadko, pochwal się kiedyś caluuutką kolekcją wszystkiego :)

    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamowilam wlasnie nowe pozycje, wiec kiedys z pewnoscia sie "pochwale" :) Pozdrawiam serdecznie!!

      Usuń
  4. Kolekcja imponująca Bernadko! Bardzo się cieszę, że podzieliłaś się z nami swoimi rarytasami, byśmy mogli i my nacieszyć oczy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniala kolekcja! Czy w ksiazkach sa jakies ilustracje, ryciny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w kazdej ksiazce z serii "Ani" jest jedna kolorowa ilustracja, poza "AzZW" (w niej sa czarno-biale ilustracje" (podobnie w "Emilce").

      Usuń
  6. I cant get over how pretty these books look together!

    OdpowiedzUsuń