poniedziałek, 8 września 2014

Dedykacje w pierwszych wydaniach


W ciągu weekendu wymieniłam kilka e-maili z Stevenem Temple, który jest ekspertem w dziedzinie pierwszych wydań książek Lucy Maud Montgomery oraz z Mary Beth Cavert z Towarzystwa Literackiego L.M. Montgomery. Zaczęło się od tego, że znalazłam pierwsze wydanie „Rilli ze Złotego Brzegu” w antykwariacie Stevena i poprosiłam o dodatkowe zdjęcia książki. Miałam równocześnie na oku inny egzemplarz z antykwariatu w Minnesocie, na temat którego korespondowałam z Mary Beth, autorką artykułu o kolekcjonowaniu pierwszych wydań książek autorstwa Montgomery. Obydwie te osoby okazały się niezwykle pomocne. Dzięki ich fachowej ocenie mogłam spokojnie kupić ostatni tom serii o Ani, wiedząc, że płacę za nią uczciwą cenę. 



Kilka spostrzeżen na początek... Pierwsze wydania mają dedykacje, których nie ma w późniejszych wydaniach. Trudno wypowiadać mi się na temat wydań polskich, ale na podstawie tego, co posiadam, zauważyłam tylko jedną dedykację – w „Ani z Avonlea” ze Skrzata w tłumaczeniu p. Beręsewicza (2013r.). Może sprawdzicie Wasze wydania, aby była co do tego pewność?

Dedykacje pojawiające się w pierwszych wydaniach:

1. "Anne of Green Gables":
“To the Memory of My Father and Mother” („Pamięci mojego Ojca i Matki”)


2. "Anne of Avonlea":
"To My Former Teacher Hattie Gordon Smith in Grateful Remembrance of Her Sympathy and Encouragement" („Dla mojej byłej nauczycielki Hattie Gordon Smith, pamiętając z wdzięcznością o jej sympatii i zachęcie”)





3. "Anne of the Island":
"To All the Girls All Over the World Who "Have Wanted" More About Anne" („Dla wszystkich dziewcząt na całym świecie, które chciały więcej na temat Ani”). To dedykacja dla nas :) :)



4. "Anne's House of Dreams":
"To Laura in Memory of the Olden Time" („Dla Laury* z pamięcią o starych czasach”)



5. "Rainbow Valley":
"To the memory of Goldwin Lapp, Robert Brookes, and Morley Shier**, who made the supreme sacrifice that the valleys of their home land might be kept sacred from the ravage of the invader.” („Pamięci Goldwina Lappa, Roberta Brooksa i Morley'a Shier'a, którzy ponieśli najwyższą ofiarę, aby doliny ich ojczyzny mogły zostać uchronione od spustoszenia najeźdźcy”



6. "Rilla of Ingleside":
"To the memory of FREDERICA CAMPBELL MACFARLANE who went away from me when the dawn broke on January 25, 1919  a true friend, a rare personality, a loyal and courageous soul." („Pamięci Frederiki Campbell MacFarlane, która odeszła ode mnie o świcie 25 stycznia 1919r. — prawdziwej przyjaciółki, rzadkiej osobowości i lojalnej oraz odważnej duszy”.


* mowa o Laurze Pritchard, z którą pisarka przyjaźniła się w Prince Albert w prowincji Saskatchewan, gdzie mieszkała przez rok z drugą rodziną ojca
** kanadyjscy m
łodzieńcy z Ontario, którzy zginęli w czasie I wojny światowej. Nazwisko Brooks pojawia się z błędną pisownią w dedykacji

5 komentarzy:

  1. W moich egzemplarzach znalazłam:
    „Ania z Avonlea”:
    Podsiedlik-Raniowski – Jolanta Ważbińska – 1995
    Zielona Sowa – Ireneusz Socha - 2000
    „Ania na uniwersytecie”:
    Podsiedlik-Raniowski – Monika Szar – 2001
    „Ania z Szumiących Topoli”:
    Zielona Sowa – Ireneusz Socha – 1999
    Prószyński i S-ka – Jolanta Bartosik – 1998
    „Wymarzony dom Ani”:
    Prószyński – Jolanta Bartosik – 1999
    „Ania ze Złotego Brzegu” – Jolanta Bartosik – 2001
    „Dolina Tęczy”:
    Prószyński – Jolanta Bartosik – 1999


    Ciekawe... Ta rycina z „Ani z Avonlea”, którą pokazujesz na zdjęciu, pojawia się na okładce pierwszego trzech pierwszych polskich wydań...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Agnieszko! Czyli w polskich tez sie pojawiaja dedykacje... Zapomnialam o Szumiacych Topolach, bo ta ksiazka nie zostala wydana w takiej oryginalnej szacie graficznej. "Ania ze Zlotego Brzegu" tez nie. Mam dylemat, czy je powinnam zdobyc, czy nie... Nie widuje ich na eBay'u, a ich okladki bardzo roznia sie od tych z poczatku XX wieku.

      Usuń
  2. Jak się przyglądam rycinom, które zamieszczasz, to najchętniej wysłałabym je ze specjalną dedykacją do twórców tej okładki ze skądinąd ładną blond dziewczyną w kraciastej koszuli...Tak gwoli przemyślenia, pozdrawiam, Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cala pewnoscia ta slynna okladka to niewypal. :(

      Usuń
  3. Kilka słów o "Aniach" wydanych przez Prószyński i S-ka.
    Okładki to nieporozumienie (ilustracje - Gary Blythe. BLYTHE!!!). Ania jest na nich raz blondynką, raz brunetką, a kiedy ma rude włosy, to jest ubrana w żółtą spódnicę i różowy żakiet z niebieskim paskiem. :(
    Do rysunków w książce nie mam zastrzeżeń, bardzo mi się podobały.

    Natomiast tłumaczenie Jolanty Bartosik uważam za kompletny niewypał. Wychowałam się na tłumaczeniach Jadwigi Zawiszy-Krasuckiej, która cudownie oddawała klimat epoki. A w tłumaczeniach J. Bartosik znalazłam takie kwiatki jak "wciskały mu ją na siłę" (wyrażenie bardzo współczesne, i niezbyt eleganckie) czy "nadajemy na tej samej fali" (ładnych parę lat przed wynalezieniem radia). Szczytem wszystkiego jest opis pożegnania Ani z Wymarzonym Domkiem, gdy Ania myśli o Domku: "szary deszcz będzie go grzmocił". No ludzie kochani.....
    Chyba zacznę myśleć o dokupieniu brakujących tomów w tłumaczeniu pana Beręsewicza.

    OdpowiedzUsuń