poniedziałek, 13 października 2014

Ciekawostki


Lucy Maud Montgomery uczyła w trzech różnych szkołach — w Szkole nr 6 w Bideford (1894-1895) oraz w szkołach w Belmont (1896-1897) i w Lower Bedeque (1897-1898). Praca w Bideford umożliwiła jej zaoszczędzenie sporej części pieniędzy potrzebnych na dalszą naukę i dała okazję zdobycia doświadczenia w zawodzie. 19–letnia Maud szybko zyskała sobie opinię dobrej nauczycielki i w ciągu roku spędzonego w Bideford ilość jej uczniów wzrosła prawie trzykrotnie. Praca nauczycielki pod koniec XIX stulecia pełna była wyzwań, a zawarty kontrakt nie tylko regulował zajęcia i czas spędzany w szkole, ale również życie osobiste. W Muzeum Plebanii w Bideford można znaleźć sporo informacji na temat pracy nauczyciela, a także wymagań i oczekiwań określonych kontraktem. Na szczególną uwagę zasługują reguły postępowania nauczycielek (wśród nich zasady kontaktów z płcią przeciwną oraz wymogi dotyczące garderoby), lista pensji nauczycieli (z której wynika, że nauczycielki zarabiały o wiele mniej od nauczycieli) oraz harmonogram dnia w jednoizbowej szkole (w której najmłodsze dzieci nie znały liter, a najstarsze przygotowywały się do egzaminów do szkół wyższych).






Pomimo ogromu pracy Lucy Maud Montgomery narzuciła sobie rygorystyczny harmonogram dnia, dzięki czemu była w stanie wygospodarować czas na pisanie. Często pisała wcześnie rano, przed zajęciami w szkole. W zimie bywało tak chłodno, że musiała ubierać płaszcz, zakładać rękawiczki i siadać na stopach, które w ten sposób ogrzewała. Lekcje rozpoczynały się o godz. 8:00, jednak nauczyciel musiał być w szkole o 7:00, aby napalić w piecu. Po lekcjach, które trwały do 16-tej, sprzątał szkołę i po powrocie na stancję przygotowywał się na następny dzień. 


Drugą szkołą, w której uczyła Maud była szkoła w Belmont. 




W Belmont Montgomery spędziła bardzo trudny rok swojego życia — dzieci lokalnych farmerów nie dorównywały intelektem uczniom z Bideford, w wynajętym pokoju było zimą niesamowicie mroźno, a mieszkańcy domu nie byli godnymi partnerami do rozmowy dla pochodzącej z dwóch najstarszych rodów pisarki. Rozczarowana pracą w Belmont Maud w czerwcu 1897r. przyjmuje oświadczyny spokrewnionego ze sobą Edwina Simpsona. 

Edwin Simpson
Źródło
http://images.ourontario.ca/uoguelph/26116/data
Ten oczytany, wykształcony i mający ambicje kuzyn wydaje się być przez chwilę dobrą partią. Niestety Maud wkrótce uświadamia sobie, że przyjmując oświadczyny Edwina popełniła ogromny błąd i że nigdy go nie pokocha. Z takim przeświadczeniem pisarka trafia do Lower Bedeque, gdzie przeżyje bardzo burzliwy epizod w życiu prywatnym. W Lower Bedeque gospodarzami Maud jest rodzina Corneliusa Learda. 27–letni Herman Leard stanie się obiektem westchnień młodej pisarki i wstrząśnie jej życiem intymnym. 

Herman Leard
Wiele jest spekulacji na temat tego, co dokładnie łączyło Hermana z Maud – przyjaźń, niewinny flirt, przelotny romans, a może coś więcej? Nie ma zgodności co do faktów – biografie pisarki znacznie różnią się w ocenie związku Hermana z Maud, a przepisane w późniejszym czasie przez pisarkę „Dzienniki” nie pozwalają, w moim odczuciu, na jednoznaczne stwierdzenie, ile prawdy, a ile fantazji jest w historii „romansu” tych dwojga młodych ludzi. Rozbudzona w domu Leardów romantyczność Maud daje jej natomiast odwagę do zerwania zaręczyn z Edwinem. Kiedy Maud wraca do Cavendish zimą 1898r. po śmierci dziadka, zarówno wątek Edwina, jak i Hermana zostają pogrzebane.

Szkoła w Bideford nie istnieje, natomiast budynek szkoły z Belmont można zobaczyć w Wiosce Avonlea. Szkoła w Lower Bedeque jest miejscem pełnym klimatu, którego nie powinien przegapić żaden wielbiciel pisarki. 

Szkoła w Lower Bedeque












17 komentarzy:

  1. Niesamowite, jak życie autorki wpłynęło na postać Ani (jako nauczycielki), ale i innych postaci, które zajmowały się nauczaniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Odwiedzajac miejsca zwiazane z Maud odnajduje sie wiele szczegolow, ktore pamieta sie z ksiazek. To jest chyba jabardziej fascynujace w poznawaniu pisarki.

      Usuń
  2. Bardzo interesujący wpis. Takie informacje dotąd były dostępne tylko dla nielicznych. Dzisiaj dzięki blogowi Bernadki mogą trafić pod tzw. "strzechy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Elu! Mam nadzieje, ze ta moja pisanina sprawi, ze wiecej osob pozna Maud.

      Usuń
  3. I ja jestem wdzięczna, za tak wiele nowych dla mnie informacji oraz zdjęć przedmiotów i miejsc, których nigdy, bez Bernadki nie mogłabym podziwiać. To są dla mnie wyjątkowe perełki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inez, wiesz, ze zawsze mi towarzyszysz. Te wpisy tylko pokazuja Ci miejsca, wktore wspolnie odwiedzamy na Wsypie :)

      Usuń
  4. Ten wątek życia Maud jest mi szczególnie bliski. Cieszę się, że piszesz o nim. Zdjęcia są zachwycające! Nie zdawałam sobie sprawy, że rygor pracy nakazywał nauczycielce nosić przynajmniej dwie halki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dobrze zrozumiałam punkt o zakazie wałęsania się po sklepach z lodami ?! To dopiero absurd :-) u w ielbia m takie ciekawostki i jeszcze zdjęcie Maud z uczniami- nigdy wcześniej na nie nietrafiłam .
      Kasia

      Usuń
    2. I te przepisy o jasnych kolorach czy zamążpójściu...! Genialny post, pełen niesamowitych smaczków! Świetne, świetne, Bernadko :)

      Pozdrawiam,
      Magda

      Usuń
    3. Dziekuje Wam za mile komentarze. Faktycznie jest tam zakaz "przesiadywania" w lodziarniach, ale nie znaczy to, ze Maud nie mogla do nich wejsc i zjesc spokojnie deseru lodowego. Te uregulowania sa jednak bardzo drastyczne i w dzisiejszych czasach nikt by sie nie zgodzil na takie traktowanie. Widac z tego, jak bardzo zmienil sie swiat i jak stal sie o wiele bardziej przyjazny dla kobiet.

      Usuń
  5. Very interesting my friend!! I love learning about her!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you Stacey with an "e" :) I am happy you can learn something from my blog!

      Usuń
  6. Dziś w Polsce obchodzimy Dzień Edukacji Narodowej. Pozostaje życzyć wszystkim nauczycielom, żeby czerpali inspirację z postawy panny Stacy, a nie pana Phillips'a...

    OdpowiedzUsuń
  7. http://www.theguardian.pe.ca/News/Local/2014-10-14/article-3902412/Polish-blogger-lives-out-her-lifelong-fantasy-in-Prince-Edward-Island/1
    Zobaczcie co znalazłam w Internecie! Zapraszam do lektury :-).

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie niczego nie da sie ukryc :)))) Dzisiejszy wpis jest wlasnie o tym :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Sama jestem nauczycielką, więc tym bardziej doceniam, że nikt nie sprawdza, czy noszę halki i czy noszę jasne kolory ;) Wtamtych latach to musiała być bardzo ciężka praca, nie tylko zresztą ze względu na surowy regulamin, lecz także dlatego, że trudno musi się nauczać w klasie podzielonej na grupy.

    alessandra

    OdpowiedzUsuń