niedziela, 18 grudnia 2016

Ludzie


Świat L.M. Montgomery wypełniony jest fascynującymi ludźmi, których mam wielkie szczęście poznawać. Część z tych osób to badacze życia pisarki (wśród nich dr Rubio, jej córka Jen, Carolyn Collins), inni to krewni pisarki, których poznałam na Wyspie Księcia Edwarda i których teraz mogę nazywać „sąsiadami”. Są też rzesze wielbicieli Maud i Ani — poznaję ich głównie za pośrednictwem bloga, po czym nasza znajomość przenosi się często również na Facebook czy e-mail. Dziś opowiem troszkę o tych ludziach.

Wczoraj dostałam wiadomość od Paula Montgomery, właściciela Złotego Brzegu, która wypełniła mnie wielkim szczęściem i do teraz uśmiecham się, ilekroć ją sobie przypomnę. Paul napisał: „Głęboko wierzę, że ludzie pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu i wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. I jestem szczęśliwy, że to Wy kupiliście Blue Moon.” Właśnie w Złotym Brzegu rozpoczęła się nasza pierwsza i jakże krótka przygoda zakupu domu nad Jeziorem Lśniących Wód. Do teraz mam wrażenie, że to wszystko zostało gdzieś tam zaplanowane, a ja tylko poddałam się temu planowi. Dawno temu marzyłam o tym, aby odwiedzić kiedyś Wyspę Księcia Edwarda, później chciałam na nią wrócić, a jeszcze później miałam wielką ochotę zamieszkać w Moim Wymarzonym Domku. To wszystko się spełniło... A w czasie ósmej wizyty stałam się Bernadką znad Jeziora Lśniących Wód i to nie jest sen! 

Kiedy nas nie ma na Wyspie, Paul odwiedza Blue Moon i zdaje mi relacje z tych wizyt. Ta sama osoba, która kosi trawnik przy Złotym Brzegu, kosi i nasz trawnik. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego sąsiada... A dodatkowo sąsiad ten nosi tak doskonale znane mi nazwisko.

Garstka osób może powiedzieć, że mieszka nad Jeziorem Lśniących Wód. Wśród nich są głównie krewni L.M. Montgomery, ale właścicielką jednej z chatek z widokiem na Jezioro Lśniących Wód jest Carolyn Collins, współautorka m.in. „Świątecznego skarbczyka Ani z Zielonego Wzgórza”. Mieszkająca na stałe w Minnesocie Carolyn jest również współedytorką nowego tomu opowiadań L.M. Montgomery pt. „After Many Years”. Książka ta trafiła tydzień temu do mojej kolekcji. 

Nowe zdobycze 





Kiedy zwiedzaliśmy w czerwcu Zielone Wzgórze, mój mąż zapytał naszą przewodniczkę, czy zdarzyła się jej jakaś interesująca historia. Kassandra opowiedziała nam wówczas o pewnej pisarce, która mając do swojej dyspozycji Zielone Wzgórze zapragnęła zrobić na kuchennej podłodze Maryli Cuthbert śnieżne anioły. Okazało się, że znam tę pisarkę! Nadia zainspirowana opowieścią zrobiła dokładnie to samo i  jeszcze tego samego dnia wysłałam Lorilee Craker, bo o niej mowa, zdjęcie Nadii. Książka, którą napisała Lorilee nosi tytuł „Anne of Green Gables, My Daughter & Me” i na str. 212 można znaleźć wzmiankę o śnieżnych aniołach.






W maju 2015r. podczas wizyty w Ontario udało mi się spotkać z Melanie Fishbane. Melanie pisała wtedy swoją pierwszą powieść — przeznaczoną dla młodzieży książkę pt. „Maud”, zainspirowaną życiem nastoletniej L.M. Montgomery. Książka ta ukaże się za 4 miesiące – 25 kwietnia 2017r. Podczas naszego spotkania poprosiłam Melanie o autograf, podobno pierwszy w jej karierze .



Muszę tu wspomnieć również o dr Rubio, jej córce i wnuczce. Jak wiecie, poznałam dr Rubio podczas wizyty w Ontario w maju 2015r., tej samej wizyty, podczas której spotkałam się z Melanie. Krótka wizyta w domu pani profesor przekształciła się w dłuższą rozmowę, po której nastąpiły liczne e-maile i dwie następne wizyty. Podczas tych dwóch kolejnych wizyt zatrzymaliśmy się u dr Rubio — tak, jak 30 lat wcześniej zatrzymała się u niej inna Polka, pani Barbara Wachowicz :). Dom dr Rubio gościł na przestrzeni lat wielu badaczy życia L.M. Montgomery — znaleźliśmy się więc w doborowym towarzystwie. W lutym, podczas premiery filmu z Ellą Ballentine, u dr Rubio zjawiły się jej córka Jen i wnuczka Ruby. Od razu wiadomo było, że to Pokrewne Dusze. Ruby połknęła mojego kolekcjonerskiego bakcyla, zaś ja dostałam jeden z pięciu istniejących egzemplarzy nowego wydania „Ani z Zielonego Wzgórza”, ze zdjęciem Ruby na okładce i trzema autografami. Później okładkę tę zmieniono i w czerwcu otrzymałam aktualną wersję tego wydania. 




Jen Rubio jest edytorką III tomu pełnego wydania Dzienników Maud, który w czerwcu trafił do mojej kolekcji. W Podziękowaniach, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, pojawiło się i moje nazwisko. Jen zamieściła również moje zdjęcia w nowym wydaniu „Wymarzonego Domu Ani”. Moje nazwisko pojawia się więc w dwóch wydaniach książek Maud! Trudno to nawet nazwać spełnionym marzeniem, gdyż nigdy o czymś podobnym nawet nie marzyłam...





 




Pragnę dziś podzielić się z Wami moimi skarbami... Zaraz po tym, jak Melanie Fishbane dała mi swój autograf, poprosiłam ją o autograf dla jednego z Czytelników bloga . Ten autograf, wraz z książką „Maud” trafi do jednej z osób, które pod dzisiejszym wpisem zostawią komentarz. Jednocześnie proszę Was o udostępnienie „Kierunku Avonlea” na Facebooku. Do drugiej osoby trafi egzemplarz „Ani z Zielonego Wzgórza” z wnuczką dr Rubio na okładce. Obydwie książki są w języku angielskim, a losowo wybrani zwycięzcy mogą spodziewać się nagród pod koniec czerwca przyszłego roku. Ogłoszenie wyników nastąpi 31 grudnia 2016r. Powodzenia!

30 komentarzy:

  1. Wszyscy tu zagladajacy to pokrewne dusze. I choc jestesmy rozproszeni po Calym swiecie to "Kierunek...", Maud I Ania nas lacza :) Nawet nie marze o wygraniu bo raczej nie jestem typem wygrywacza ale ciesze się, ze jestem pierwsza z komentarzem! :)
    Pozdrawiam wszystkie pokrewne dusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trac nadziei Moniko! Choc Cie doskonale rozumiem, bo ja tez nigdy nic :( Ale jak to mowia, kto nie ma szczescia w grach, ma w milosci :) :) Powodzenia!

      Usuń
  2. Wspaniały wpis o zdarzeniach i spotkaniach z niezwykłymi ludzmi na przestrzeni tych kliku lat i to jest niesamowite . Bernadko zwiedziłaś tak wiele pięknych miejsc tyle zakątków Wyspy , a po każdym pobycie,ze szczegółami opisywałaś tak aby jak najdokładniej przedstawić uroki wyspy ,okraszając pięknymi zdjęciami . I zrealizowałaś swoje największe marzenie ,zamieszkałaś w domku "Nad jeziorem lśniących Wód" Marząc układamy w głowie różne plany, które dla jednych zostaną snem lub odległymi mirażem. .A Tobie Bernadko zrządzenie opaczności i ludzie których spotykałaś pomogły urzeczywistnić te marzenia . Twój Blog Jest dla mnie odprężeniem od życiowej rutyny . Cieszę się że twoje nazwisko zostało uwiecznione jesteś tego warta .Ja cieszę się że Ciebie poznałem ,(Pan Paul ma racje :) ) i też w nie zwykły przypadkowy sposób o którym nie jeden raz pisałem .( Bo zaczynałem od Pineski i też tak jak Ty od 2013 roku ,o ile pamiętam :) ) Życzę Tobie wciąż tak nie zwykłych i pozytywnych wrażeń , gratuluję i dziękuję za Boga. Ps: Jak zawsze się rozpisałem hi hi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za przemily komentarz Krzysiu! Jestes jednym z moich najwierniejszych Czytelnikow -- ciesze sie, wiec znalazles blog i zostales :). Do teraz trudno mi uwierzyc, ze na Wyspie dzieje sie tyle dobrego -- ktos tym wszystkich kieruje, a ja korzystam, ile moge :) :) A przy okazji i Wy, bo teraz bede mogla jeszcze wiecej na niej przebywac, a wraz ze mna "Kierunek Avonlea".
      W zyciu nie ma przypadkow...
      Pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za wszystko (lacznie z przesylka :) )

      Usuń
    2. Jest mi bardzo miło Bernadko !Dziękuję za ciepłe słowa i serdecznie pozdrawiam <3

      Usuń
  3. Życie wielokrotnie potrafi zaskoczyć. Myślę, że ma dla Ciebie jeszcze wiele wyjątkowych sytuacji, ale to co Ci się zdarza jest prawdziwym darem losu Bernadko. Cieszę się, że mogę czasem otrzeć się o Twoje spełniające się marzenia, ogrzać się w ich cieple i powspółcieszyć się z kimś tak wyjątkowym. Dziękuję Ci za to i za piękne zdjęcia, wpisy, te na blogu, które dają nadzieję na spełnienie marzeń,a czasem i siłę do tego potrzebną, ładują baterie, gdy tego najbardziej potrzeba, pozwalają wierzyć, że można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Inez -- dziekuje, ze zawsze wyjezdzasz duchowo ze mna i ciesze sie, ze moj blog jest dla Ciebie mala odskocznia od codziennosci. A jesli pomaga Ci dodatkowo wierzyc w spelnianie marzen i ladowac baterie, to jestem przeszczesliwa. Calusy!

      Usuń
  4. Tak jak Paul Montgomery wierzę,że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu...Cieszę się,że trafiłam na Twojego bloga i Twoją stronę na FB .Czytając Twoje wpisy i oglądając zdjęcia z wyspy dziecięce marzenia wielu z nas po części się spełniają. Dziekuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sie ciesze, ze znalazlas "Kierunek Avonlea" i ze za jego pomoca spelniasz przynajmniej w jakiejs czesci dzieciece marzenie. Trzymam mocno kciuki, abys spelnila je kiedys w calosci :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Anie kochalam od zawsze,czytalam,ogladalam i sluchalam ,ale,ze istnieja "pokrewne dusze" dowiedzialam sie dopiero jak odkrylam " Kierunek Avonlea".Bernadetko pokazalas mi swiat Maud i Ani,ktorego nie znalam i bardzo wdzieczna Ci jestem za to.Pokrewne Dusze sa wszedzie i to jest piekne,a Twoje spelnione marzenia sa rowniez moimi.
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze po latach odnalazlas miejsce, ktore jest dowodem na to, ze Pokrewnych Dusz jest calkiem sporo. Dziekuje, ze odwiedzasz blog i w ten sposob poznajesz swiat, ktory opisywala Montgomery w naszych ulubionych ksiazkach. Wspaniale, ze ten blog w jakims stopniu spelnil i Twoje marzenie. Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  6. Czytam Twój blog regularnie i jestem pod wrażeniem tego, jak udało Ci się spełnić marzenia. Dla mnie Wyspa Księcia Edwarda wydaje się nieosiągalna... ale kto wie, może i ja kiedyś spełnię swoje marzenie o wizycie na Zielonym Wzgórzu :) Bardzo dziękuję za wszystkie relacje fotograficzne. Czytając książki o Ani i Emilce miałam przed oczami swoje własne, wyobrażone miejsca... a te prawdziwe są takie piękne i zupełnie inne niż w mojej wyobraźni. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierze, ze stanie sie kiedys osiagalna :) Zycze Ci tego z calego serca. Naprawde warto ja odwiedzic -- przyjechac choc raz i zakosztowac tego piekna, o ktorym pisala Maud.
      Dziekuje za mile slowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Za każdym razem jak czytam Twoje wpisy jestem niezmiennie wzruszona. To niesamowite, że minął już ponad wiek od wydania Ani, a wokół Maud nadal gromadzą się pokrewne dusze. Fenomenalne i piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popularnosc ksiazek Maud jest swoistym fenomenem. Tak bardzo chcialoby sie udowodnic tym wszystkich krytykom, ze sie mylili...

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Tak. Oj nagadałabym im z pełną satysfakcją.
      Bernadko, właśnie mnie wzięło na Anię :) Nastrój świąt mnie porwał. Zaczęłam czytać Wymarzony Dom i myślę o Twoim <3 Nie potrafię czytać tych książek, bo ciągle beczę. Moja rodzina zaczyna sie martwić :D Wymarzony Dom we wstępie przejął mnie taką nieprawdopodobną nostalgią. Jest dużo opisów Avonlea, dużo opisów przyjaciół, a ja wiem, że Ania wyruszając w swoją wielką dorosłą podróż lada moment to wszystko zostawi za sobą. I już tak naprawdę nie wrócimy do małej przytulnej facjatki i nie przywitamy Maryli wyczekującej tego naszego powrotu.
      Do czego zmierzam. Kocham Maud i kiedyś podziękuję jej po stokroć za to, że uczyniła mnie takim wrażliwym człowiekiem. Bo to jej sprawka.

      Usuń
  8. Nie każdy umiałby poznać tyle osób związanych w jakiś sposób z Maud. Ty, Bernadko, poza tym że masz fizyczną możliwość, to jeszcze masz odpowiednie cechy charakteru i dużo sprzyjających okoliczności. Dobrze, że to wykorzystujesz.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z tych osob bylas Ty! :) Wspaniale, ze udalo nam sie spotkac, choc szkoda, ze na tak krotko. Czy ja Cie zabralam na plaze z tego wpisu z ... ? Bo wydaje mi sie, ze nie :(
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Pawla :) Wlasnie przyszla do mnie pewna herbatka z Polski, ktora mi sie zawsze bedzie z Toba kojarzyla.

      Usuń
    2. Zabrałaś nas na Cousin's Shore i Branders Beach. O ile dobrze pamiętam, chciałaś nam jeszcze coś pokazać, ale spieszyliśmy do Charlottetown. Miałam niedosyt po wizycie na obu plażach, wiesz? Chciałabym obejrzeć je jeszcze raz. W ogóle wszystko chciałabym obejrzeć jeszcze raz :)

      Usuń
    3. Chcialam Wam jeszcze pokazac Srebrny Now, ale nie pamietam zupelnie Branders Pond... Hmmm....

      Moniko, tam po prostu trzeba wrocic!

      Usuń
  9. Fascynujące ! :D Tak sobie myślę, że kiedy w niebie duszyczki ustawiały się po różne talenty, Ty ustawiłaś się po talent odkrywania Pokrewnych Dusz :D Jestem przeszczęśliwa, że te wszystkie odkrycia są udziałem Osoby z Polski, dzięki czemu i my możemy poznawać tyle nowych, niesamowitych faktów. Twoje nazwisko w książkach Maud jest jak najbardziej na miejscu. Myślę, że i o Tobie, i Twoich przygodach w Świecie Maud powinna kiedyś powstać książka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz sie wyjasnilo, dlaczego mam braki w roznych innych dziedzinach -- stalam w kolejce po talent odkrywania Pokrewnych Dusz! :) :) :)

      Ja tez jestem bardzo dumna, ze Polka zamieszkala nad Jeziorem Lsniacych Wod!! I wdzieczna za to, ze moj nie mowiacy po polsku maz ma polskie nazwisko :)

      Ksiazka mowisz? Hmmmm.... :)

      Usuń
  10. A nawiązując jeszcze do wspomnianej Barbary Wachowicz, to w jednej z jej książek pt.:"Malwy na lewadach" można znaleźć rozdział poświęcony Maud i jeśli się nie mylę jej związkach z Polską ("Lucy z Wyspy Księcia") :) Zapewne powstał po jej wizycie na Wyspie :) Sama nie czytałam, ale wkrótce książka trafi do mnie i się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, swietnie! Czy bede mogla sie wowczas szeroko do Ciebie usmiechnac? :)

      Usuń
    2. Wystarczy nawet lekkie uniesienie kącika ust ;)

      Usuń
    3. To ja juz unosze obydwa kaciki i tak pozostaje w takiej wyczekujacej pozycji :)

      Usuń
  11. Wreszcie tu wchodzę, bo w końcu mam czas, a tu takie dwa piękne posty czekają!!
    Paul Montgomery ma stuprocentową rację ;) Kto wymyślił słowo "przypadek"?! Była strasznie głupi.
    Gratuluję nowych zdobyczy! A zwłaszcza "After Many Yeras" i "Imagining Anne". Jakież cudowności muszą tam się kryć!
    Śnieżne Anioły w kuchni Maryli? Gdybym miała możliwości i to zrobiła, z pewnością byłaby to jedna z najlepszych rzeczy, jakie w życiu mnie spotkały ;)
    Ja nie mogę!!! To jesteś naprawdę znana i ceniona w świecie Maud! Słusznie i na miejscu, że umieścili Twoje nazwisko, bo masz prawdziwą pasję i spełniasz Aniowe marzenia :) Po prostu w tym co robisz jesteś, że tak powiem, THE BEST :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ci za przemily komentarz :) "Imagining Anne" jest pieknym albumem, choc wg mnie troszke chaotycznym. Mysle, ze Betsy Epperly chciala w nim zawrzec namiastke scrapbookow dla tych, ktorzy nie mieli okazji zobaczyc tych oryginalnych, a chcieliby je choc troche poznac, jednak nie sadze, ze jej sie do konca udalo. Dla mnie ten album to taka ciekawostka...

      Uwazam, ze masz przed soba bardzo wiele przezyc, wiec warto juz teraz zrobic sobie liste i pod ktoryms punktem napisac "Sniezne anioly w kuchni Maryli Cuthbert na Zielonym Wzgorzu w Cavendish na Wyspie Ksiecia Edwarda" :)

      Znana wcale nie jestem, ale milo mi bylo, kiedy moje nazwisko pojawilo sie w tych dwoch ksiazkach. W ksiazkach Maud <3

      Jak idzie Ci pisanie, bo ja juz teraz zamawiam Twoja ksiazke z autografem? Piszesz tak pieknie, ze chcialoby sie duzo, wiecej i jeszcze wiecej :) :) :)

      Pozdrawiam swiatecznie (u nas juz po swietach niestety)!

      Usuń
  12. Skoro tutaj tyle Pokrewnych Dusz, to i ja dołączę swoją skromną osobę... Cudowni, wspaniali ludzie, dla których poczucie piękna, przyjaźń i wyobraźnia są wielkimi i wiecznymi wartościami. Kierunek Avonlea? Tak!
    Z najlepszymi pozdrowieniami, Ania W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu wsrod Pokrewnych Dusz :) Dziekuje, ze obierasz ze mna i innymi Kierunek Avonlea :)

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czestych odwiedzin :)

      Usuń