Pierwszy poniedziałek na Wyspie zapowiadał się bardzo pracowicie i właśnie taki był. Rano zjawiła się ekipa hydrauliczno–elektryczna, aby zainstalować nowy ogrzewacz do wody. Prace trwały kilka godzin, a w międzyczasie dostarczono też nowy materac do łóżka w pokoju telewizyjnym. Nadia bawiła się przed południem z Rillą — Denise, mama Rilli, pracuje w Złotym Brzegu po drugiej stronie ulicy, więc Nadia ma bardzo blisko koleżankę do zabawy. Rilla jest 2,5 roku starsza od Nadii, ale dziewczynki wspaniale się dogadują. Oczywiście ich wspólne spacery do Złotego Brzegu wywołują u mnie dreszcz emocji — moja córka bawi się w Złotym Brzegu!!! Tak, to prawda! Wcale mi się to nie śni. 😊
Po lunchu (czy dinnerze 😏) zabrałam dziewczynki do Cavendish. Zatrzymałyśmy się na chwilkę w ulubionych sklepikach, po czym pojechałyśmy na pocztę. Przy okazji wspomnę, że najbardziej opłaca się kupować pocztówki, które mają nadrukowany znaczek. Można je dostać w urzędach pocztowych i kosztują tyle samo, ile sam znaczek. Piszę o tym, gdyż wiele osób planuje wyjazd do Avonlea z kalkulatorem i ołówkiem, licząc każdego dolara. Znaczek do Polski kosztuje CAD 2,80. Jeśli nie kupi się pocztówki w urzędzie pocztowym, trzeba doliczyć do tej kwoty od 70 centów do 1,15 dolara. Jeśli kupuje się kartki na poczcie w Cavendish, można od razu poprosić o stempelek — pocztówki można wypisać później i nawet wrzucić gdzie indziej, ale ten ważny stempelek będzie ozdobą i wspaniałą niespodzianką dla adresata.









Skoro mowa o cenach, to przypomnę, że w Kanadzie ceny podawane są netto. Na pytanie o znaczek do Polski urzędnik odpowie, że kosztuje on CAD 2,50, ale kiedy trzeba będzie płacić okaże się, że cena wzrośnie do CAD 2,80. Kilka osób, z którymi rozmawiałam, ubolewało nad takim systemem, ale tak po prostu jest i trzeba się na to przygotować. Podatek na Wyspie wynosi obecnie 15% (od listopada ubiegłego roku, wcześniej wynosił on 14%). W moim stanie jest podobnie, więc nie jest to tylko i wyłącznie kanadyjski wymysł.
W ubiegłym tygodniu miałam też rozmowę na temat napiwków i pomyślałam, że warto napisać kilka słów na ten temat na blogu. To ważna sprawa, szczególnie dla osób, które się wybierają do Kanady czy USA. Napiwki nie są w tych krajach traktowane tak samo, jak w Polsce, więc wyjaśnię pokrótce, jak to wygląda na Wyspie. Ceny w restauracjach są oczywiście cenami netto, więc jeśli jakieś danie kosztuje CAD 15, to rachunek będzie opiewał na kwotę CAD 17,25. Następnie należy doliczyć ok. 15% napiwku, w tym przypadku jakieś 2,5 dolara. Wychodzi nam zatem CAD 19,75 (najlepiej po prostu zostawić 20 dolarów), choć początkowo cena wynosiła 15 dolarów. W przypadku, kiedy kupuje się lody, kawe czy herbatę w miejscu, gdzie zamawia się je przy ladzie, wystarczy niewielki napiwek — od 25 centów do dolara (przy cenie 4–10 dolarów). Napiwki są często dzielone na więcej osób i podlegają opodatkowaniu. Kelnerzy wykonują zawód, który zakłada, iż ich wynagrodzenie będzie się składało ze stawki za godzinę (w USA, w zależności od stanu, płaca kelnera może być ustalana na poziomie nawet 25–30% najniższego wynagrodzenia za godzinę, choć dzięki napiwkom dochodzi, a czasem przewyższa ona najniższą stawkę za godzinę) oraz z napiwków. Pamiętajcie więc, aby doliczyć co najmniej 15% do rachunku w restauracjach!
Malwina z pewnością opisze Wam dokładniej, jak wyglądają kwestie wyżywienia na Wyspie.
Wracając do poniedziałku sprzed dwóch tygodni... Po wizycie na poczcie pojechałyśmy na skalistą część plaży w Cavendish (część wschodnia). Było chwilami pochmurno, ale dziewczyny bawiły się wyśmienicie. Nie były im potrzebne iPady, iPody ani żadna inna elektronika. Wystarczyły piękne widoki, woda i wyobraźnia.
 |
| Dla Zuzi :) |
W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się na moment przy Zielonym Wzgórzu i w miejscu urodzenia LM Montgomery.
Na zachód słońca wybraliśmy się tego dnia na plażę Cousins Shore. Oddalona od Blue Moon o 2 minuty jazdy samochodem plaża była tego wieczora kompletnie pusta. Wydawało się jednak, że natura nie ma nic przeciwko temu, aby pokazać na co ją stać choćby dla trzech widzów...
Po powrocie do Blue Moon spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka — fioletowe niebo nad Muzeum Ani z Zielonego Wzgórza...