piątek, 28 października 2016

List


Kiedy postanowiłam kolekcjonować pierwsze wydania książek L.M. Montgomery, nie marzyłam nawet, że kiedykolwiek uśmiechnie się do mnie los i zdobędę coś, co w swoich rękach trzymała pisarka. Od czasu do czasu pojawiają się co prawda aukcje na eBay, w których można licytować bądź kupić książkę z autografem autorki, ale ceny tych książek dochodzą do kwot, których nie byłam w stanie nawet rozważać. Niemniej jednak, co pewien czas, oglądam, co jest dostępne i niespełna miesiąc temu wyskoczył mi w wyszukiwarce list autorki do jej wielbicielki z Anglii. Zazwyczaj jestem w stanie dosyć szybko zaszufladkować różne rzeczy jako takie, które pozostaną w sferze marzeń (do nich należy na przykład pierwsze wydanie „Ani z Zielonego Wzgórza” z kwietnia 1908r., gdyż ceny tej książki mogą sięgać ponad 20 tys. dolarów), ale tym razem poczułam, że ten list jest mi pisany... Cena nie była niska, ale można się było zacząć zastanawiać, jak wejść w posiadanie tego skarbu. Wiedziałam od razu, że list jest prawdziwym skarbem — 3 strony, wspomniane różne tytuły oraz zapowiedź nowej książki z serii o Ani Shirley... Poza tym pojawia się w liście Wyspa Księcia Edwarda, Srebrny Gaj i ten charakterystyczny podpis z kotem, podobno zarezerwowany dla najbliższych... 

Najpierw spróbowałam poszukać jakichś informacji na temat wartości takiego dokumentu. Pierwsze artykuły, na które trafiłam, sprawiły, że jeszcze bardziej zapragnęłam stać się właścicielką tego listu. Cena, która kilka minut wcześniej wydawała się wysoka, nagle stała się prawdziwą okazją. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała szczęścia. Napisałam do sprzedawcy z pytaniem, czy ta cena podlega negocjacji i czy rozważyłby niższą kwotę. Wszystko to działo się późnym wieczorem w USA, a sprzedający był w Anglii, więc po napisaniu e-maila poszłam spać, choć bardzo trudno było mi zasnąć. Postanowiłam, że jeśli dostanę jakąkolwiek zniżkę, to będzie to znak, aby kupić list.

Kiedy obudziłam się rano, czekała na mnie odpowiedź od przemiłej Polly, bratniej duszy, która napisała, że zaraz sprawdziła, kim jestem i widząc moje zdjęcie z polskim wydaniem „Ani z Zielonego Wzgórza” pomyślała, że list powinien być mój :). Szybko wycofała go ze swojej oferty i zaproponowała mi 15% zniżki oraz darmową przesyłkę. Chciałam dostać znak, więc go dostałam... :)

Polly była zdecydowana czekać aż będę w stanie kupić list, ale mój mąż stwierdził, że trzeba go od razu kupić. :) Każdy dokument  mający ponad 50 lat opuszczający Anglię musi otrzymać licencję eksportową, więc przyszło mi trochę poczekać na ten skarb... Jednak, jak mawiała Ania Shirley: „Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa przyjemności”. Czekałam więc cierpliwie i niesamowicie się cieszyłam, że już niedługo dostanę list napisany ręką L.M. Montgomery...

I STAŁO SIĘ!!! LIST JEST U MNIE!!! NIESAMOWITE!!!






czwartek, 27 października 2016

Pierwsza wichura


Ostatni dzień na Wyspie Księcia Edwarda pozostanie nam na długo w pamięci. Rozszalała się bowiem ogromna burza i pierwszy raz odczuliśmy potęgę natury — natury, która tego dnia udowodniła, że jest w stanie pokrzyżować wszelkie plany. Najbardziej pokrzyżowane zostały plany turystów, którzy tego dnia mieli odbyć wycieczkę śladami Ani i Maud, a tymczasem zmuszeni zostali pozostać na statku wycieczkowym, który przypłynął na Wyspę. Żal mi było tych turystów. Być może niektórzy z nich wybrali się na ten rejs, żeby poznać Wyspę Księcia Edwarda, a tu taki pech! Pewnie niektórzy z nich przebywali w otchłani rozpaczy...

Nas pogoda nie martwiła! Na obiad miała przyjść Pam Campbell z Muzeum Ani z Zielonego Wzgórza, a na brunch Vickie z Wymarzonego Domu Nadii. Vickie dzień wcześniej zjawiła się na Wyspie (Wymarzony Dom Nadii jest jej drugim domem) i z radością przyjęła nasze zaproszenie. Blue Moon jest świetnym miejscem do przyjmowania gości :). Po wyjściu Vickie zaczęliśmy się powoli pakować i przygotowywać dom na dłuższą nieobecność, kiedy nagle straciliśmy prąd... W czeluściach naszej piwnicy znajduje się co prawda generator, jednak przy takiej pogodzie nie było mowy o jego uruchomieniu. Następnego ranka mieliśmy wyjeżdżać, więc postanowiliśmy nie martwić się brakiem prądu. Blue Moon był bardzo przytulny, mieliśmy latarki i świeczki oraz sporo do czytania — na brak rozrywek nie mogliśmy więc narzekać. W Kanadzie w tym dniu obchodzono Święto Dziękczynienia, a burza nie odpuszczała, więc nikt nie spodziewał się, że 2 godziny później prąd zostanie ponownie włączony. Obiad, który po stracie prądu został odwołany, teraz mógł dojść do skutku :). Pam zjawiła się punktualnie (jako ciekawostka dodam, że pomimo bliskiego sąsiedztwa odwiedzamy się samochodami :) ) i przywiozła ze sobą pieczątkę z autografem L.M. Montgomery. Wymyśliłam sobie, że ta pieczątka wyglądałaby wybornie w moich polskich Aniach :) Podczas wizyty Pam doszłam dodatkowo do wniosku, że dobrym pomysłem byłoby poprosić ją o dedykację. Kiedy więc za oknem szalała jedna z największych burz na Wyspie, przy naszym stole było wesoło i miło.




Gdzieś w okolicach deseru pojawił się Paul Montgomery, który obiecał mi domowej roboty małże. Dodatkowo przyniósł też salsę. Jak widać, żadna wichura nie jest w stanie przeszkodzić Wyspiarzowi w spełnieniu obietnicy :). Dobrze się stało, że przyszedł, bo wspólnie doszliśmy do tego, że „śmieci”, które pojawiły się wcześniej na naszej działce (sami podejrzewaliśmy, że to nasza antena satelitarna), to różne części sprzętu ze Złotego Brzegu... Ja oczywiście musiałam przez moment poprzeżywać... Po mojej działce porozrzucany jest sprzęt ze ZŁOTEGO BRZEGU!! Nie śnię!! To prawda! 

Jak na Wyspiarza przystało, Paul nie martwił się zbytnio sprzętem ani tym, że wichura strąciła ich szyld. Jak wiadomo, po burzy będzie czas, aby się tym wszystkim na spokojnie zająć... Blue Moon wyszedł z burzy obronną ręką, jeśli nie liczyć wyłamanych drzwi do budynku gospodarczego, które udało się następnego dnia znaleźć wraz ze skoblem... Zreperowanie drzwi zajęło nam kilka minut i po wizycie hydraulika mogliśmy udać się w drogę powrotną, zatrzymując się na chwilkę w Srebrnym Gaju i na naszej ulubionej plaży. Będziemy niesamowicie tęsknić za Blue Moon i naszym wspaniałym sąsiedztwem...


Po burzy...

Widok na Blue Moon z Muzeum Ani z ZW

Srebrny Gaj




sobota, 22 października 2016

Kolejna Ania


W mediach społecznościowych znów zawrzało. Wczoraj dowiedzieliśmy się bowiem, kogo obsadzono w roli Ani Shirley w serialu pt. Anne, który nagrywany jest obecnie w Toronto. O ile dobrze pamiętam, serial ten ogłoszono w styczniu tego roku, a w maju rozpoczęły się poszukiwania nowej Ani. Po stosunkowo krótkich poszukiwaniach autorka scenariusza, Moira Walley–Beckett (producentka m.in. serialu „Breaking Bad”) spośród ponad 1800 dziewcząt wybrała 14–letnią Amybeth McNulty. Ta, uwielbiającą czytać, Irlandka kanadyjskiego pochodzenia, książkę L.M. Montgomery przeczytała w wieku 9 lat, więc już wcześniej znana jej była postać marzycielki z Wyspy Księcia Edwarda. Walley–Beckett właśnie w Amybeth dostrzegła wiele cech, którymi charakteryzowała się powieściowa Ania i zdecydowała się powierzyć jej tę ważną rolę, największą w dotychczasowym dorobku tej młodziutkiej Irlandki. 

Photo courtesy of CBC/Northwood Entertainment


Po 30 latach od adaptacji Sullivana ze świetnymi kreacjami Megan Follows, Jonathana Crombie, Colleen Dewhurst i Richarda Farnswortha mamy więc aż dwie całkiem nowe adaptacje, w których poza nowymi Aniami zobaczymy też aktorów z większym dorobkiem. W filmie telewizyjnym w roli Mateusza mamy okazję podziwiać hollywoodzką sławę – samego Martina Sheena. W serialu „Anne” zobaczymy w tej roli dobrego znajomego – R.H. Thomsona, którego pamiętamy z roli Jaspera Dale’a z „Drogi do Avonlea”. W roli Maryli zobaczymy natomiast Sarę Botsford i Geraldine James. Ciekawe, które kreacje bardziej przypadną nam do gustu.

W Ontario filmowane są obecnie 2 kolejne odcinki adaptacji z Ellą Ballentine, a także nowy serial z Amybeth McNulty. Żaden z nich nie jest jednak wierną adaptacją powieści, którą wszyscy pokochaliśmy... Wiosną przyszłego roku okaże się, czy nowy serial „Anne” będzie mógł rywalizować z adaptacją Sullivana, czy też będzie mało znaczącym epizodem.

niedziela, 9 października 2016

Jesiennie

Znów jestem na Wyspie Księcia Edwarda :)


Teapot / Teacup Rock 











Westpoint Lighthouse
















New London Lighthouse


PEI Scenic Heritage Road